Akwarystyka - MORSKA, Słodkowodna, Holenderska. Zbiorniki o każdej pojemności
AQUAoffice
Pyszczak - Maylandia Crabro

Maylandia crabro jest pyszczakiem, który przeszedł długą już drogę taksologicznej ewolucji. A wiele wskazuje na to, że jeszcze się ona nie zakończyła - choćby z tego powodu, że sam rodzaj Maylandia - do którego jest
przypisywany obecnie - wciąż nie stał się jednostką powszechnie uznawaną i akceptowaną.
Początkowo opisywany jako Pyszczak kameleon (Pseudotropheus chamaeleo). Od 1982 już jako "crabro", lecz w rodzaju... Melanochromis (Ribbink&Lewis). Od 1984 Pseudotropheus crabro (Trewavas). Do dnia dzisiejszego opisywany różnorodnie przez różne źródła, w zależności od stosunku autorów do rodzaju Maylandia.
Możemy zatem spotkać się z równoległym nazewnictwem - Maylandia crabro i Pseudotropheus crabro. W nazewnictwie polskojęzycznym natomiast można zetknąć się zarówno z określeniem pyszczak szerszeń, jak i z nieco już archaicznym pyszczak kameleon. To drugie odwołuje się rzecz jasna do umiejętności błyskawicznej zmiany koloru.
M.crabro zamieszkuje południową część jeziora, zwłaszcza rejon wysp Likoma, Chisumulu czy Mbenji. Spotykany jest zarówno w litoralu skalnym, jak i na żwirowych wypłaszczeniach. W rozmieszczeniu pionowym występuje do głębokości mniej więcej 40 metrów, unikając miejsc płytkich. Często spotykany w jaskiniach i głębokich rozpadlinach lub też w ich pobliżu. A kryje się za tym pewien szczególny powód.
O tym, gdzie faktycznie spotkamy siedlisko tego gatunku, decyduje w dużym stopniu jego przystosowanie troficzne. Co szczególne - przystosowanie pokarmowe przyjęło tu niezwykłą formę, jaką jest umiejętność nagłej zmiany koloru. W zasadzie jest to chwilowa "utrata", czy też może porzucenie typowego koloru, na rzecz jednolitego szarego, grafitowego, czy czarnego wybarwienia.
W naturze pyszczak ten żyje w specyficznych relacjach z gatunkiem suma Bagrus meridionalis. Ad Konings
dosyć brutalnie nazywa te relacje pseudo-symbiotycznymi (choć większość źródeł mówi o symbiozie). "Szerszenie" oczyszczają skórę sumów z pasożyta - splewki afrykańskiej. O ile na tym etapie wzajemne korzyści symbiotyczne są oczywiste, o tyle dalsze działania M.crabro wykraczają poza te ramy. Pyszczaki korzystając z tolerancji przebywają w pobliżu sumów. W sprzyjającym momencie zmieniają kolor na maskujący (ciemny) i kradną ikrę z gniazd sumów. Zazwyczaj ma to miejsce w grotach i załomach skalnych, stąd zarzucanie jaskrawych akcentów koloru. Powrót do typowego ubarwienia to sygnał odczytywany przez suma jednoznacznie - jako manifestacja ryby pozostającej z nim w relacjach wzajemnych korzyści. Typowe ubarwienie M.crabro to wyraźny sygnał ryby, która chce być rozpoznana, zidentyfikowana i pozostawiona w spokoju. Kradnąc ikrę podszywa się pod kogoś innego, faktycznie nie możemy więc mówić o symbiozie. Umiejętność szybkich zmian koloru warunkuje wspominaną już tendencję do nazywania ryby kameleonem.
Ryby w ciągu dwóch lat powinny osiągnąć minimum 10-12 centymetrów. Jako górną granicę ich długości przyjmuje się 15 centymetrów. W dużych zbiornikach (400-500 litrów), i przy dobrym żywieniu mogą przekroczyć ten wymiar. Samiczki z reguły pozostają o 2-3 centymetry mniejsze.
Swoją nazwę zawdzięcza Maylandia crabro charakterystycznemu, kontrastowemu ubarwieniu, które faktycznie może przypominać deseń odwłoka szerszenia. Takich analogii znajdziemy z resztą w Malawi więcej - żeby wymienić choćby pyszczaka pszczołę, czyli Pseudotropheus elongatus "bee".
Osobniki młode, a także samice i niewybarwione, zdominowane samce, pozostają intensywnie żółte, z wyraźnym, czarnym, poprzecznym prążkowaniem. Alternatywnie kolor tułowia może przyjmować różne jasne odcienie - od piaskowo-beżowego do pomarańczowo-żółtego. Pierwsza pręga tułowia rozpoczyna się u podstawy płetwy grzbietowej i sprawia wrażenie, jakby zachodziła pod pokrywę skrzelową ryby. Kolejnych sześć sięga końca płetwy grzbietowej (na którą zachodzą, dzięki czemu podobnie jak tułów jest pręgowana). Ostatnia to w zasadzie już tylko ciemna plama u nasady płetwy ogonowej. Pręgi są dosyć szerokie, ciemniejsze w części grzbietowej, nie zachodzą na jaśniejsze podbrzusze. Ich cechą charakterystyczna jest to, że "rozlewają się" na wysokości linii nabocznej łącząc się ze sobą w nieregularną ciemna plamę. Na głowie widoczne są trzy pręgi - jedna to cienka kreseczka tuż nad górną wargą, druga łączy oczy, trzecia tworzy "beret". Od oczu do krańców pokryw skrzelowych i w przeciwnym kierunku - do kącika pyszczka również ciągnie się ciemne przebarwienie. Dorosłe samice często ciemnieją na głowie, podobnie nawet zdominowane samce, które oprócz tego "szarzeją". Pierwsze promienie płetw piersiowych ciemniejsze z białym grzebieniem, płetwa grzbietowa z turkusowo-błękitnym grzebieniem. Osobnym zagadnieniem pozostaje wspominana już cecha warunkująca umiejętność nagłej zmiany koloru, a w zasadzie jego zatracenia.
Dorosłe, dominujące samce wybarwiają się niemalże jednolicie. W zależności od oświetlenia czy nastroju ryby, będzie to jeden z wariantów ciemnego ubarwienia - od grafitowo-szarego do aksamitnej czerni. Skojarzenie z aksamitem nasuwa się nieodparcie - ryba sprawia wręcz wrażenie pokrytej delikatnym zamszowym meszkiem. Pod płetwą grzbietową będą zazwyczaj widoczne jaśniejsze, odbarwione plamy - czasem całkiem jasne - beżowe, mleczne, piaskowo-żółte. Część brzuszna także minimalnie jaśniejsza. Na ciemnym tle doskonale uwidacznia się kilka drobnych atrap jajowych. Uwagę zwraca krój płetw samca i charakterystyczny, majestatyczny sposób poruszania się. Pewnie każdy akwarysta znajdzie tu własne porównanie, jednak pierwszym które się nasuwa jest porównanie z gracją tanganikańskiej księżniczki z rodzaju Neolamprologus.
"Szerszeń" to gatunek tyleż agresywny, co nieprzewidywalny i nieobliczalny. Potrafi zachowywać się bardzo zgodnie i łagodnie, nawet w zespole wyraźnie mniejszych i słabszych ryb - np. z rodzaju Labidochromis. Ignoruje je wręcz, nie odczuwając z ich strony żadnego zagrożenia. Ale potrafi także bez ostrzeżenia podwoić obszar terytorium lub po prostu objąć we władanie cały zbiornik. Można też zaryzykować stwierdzenie, że obecność innych dużych, mocnych pyszczaków, stymuluje agresję M.crabro. Być może działa tu jakiś specyficzny mechanizm "obrony przez atak", być może agresja wyzwala się właśnie prowokowana obecnością potencjalnych mocnych konkurentów. Zmiany w nastroju ryby mogą być sprowokowane także zmianą wystroju akwarium, bądź niewielkimi nawet ingerencjami w liczebność obsady.
Agresja wewnątrzgatunkowa dotyczy przede wszystkim samców. Jeden wyrośnięty, mocny samiec, potrafi zdominować i zabić dwa, trzy młodsze, mniejsze i słabsze osobniki. Rozwiązaniem jest obsada z jednym samcem, bądź przeciwnie - wiele podobnej siły samców w dużym akwarium, gdzie ich agresja rozłoży się na większą liczbę osobników, które ponadto będą mogły znaleźć liczne kryjówki.
Agresja dominującego samca wzrasta w okresie zalotów przed tarłem. Dotyczy to jednak wyłącznie innych samców i ryb innych gatunków, a nie wybranki. Co zastanawiające - ta mocna, agresywna ryba jest raczej łagodna wobec samicy, i nie zagraża jej napastliwość
typowa choćby dla większości Melanochromis. Sytuacja może wyglądać inaczej, jeśli samiczka jest zbyt młoda, osamotniona, mamy wyraźną przewagę samców w akwarium lub brak w nim jakichkolwiek kryjówek dla słabszych ryb. Wówczas zaloty mogą zakończyć się śmiercią samiczki.
Również młode osobniki potrafią być zadziwiająco agresywne - tak wobec siebie, jak i wobec innych młodych (lub dorosłych przedstawicieli delikatniejszych gatunków).
Ryby podchodzą do tarła raczej chętnie. Ułatwimy im rozród konstruując w akwarium małą grotę, którą powinien zasiedlić dominujący samiec i tam też wabić partnerki. Pierwsze inkubacje, co typowe, mogą zakończyć się wypluciem bądź połknięciem ikry. Także przegęszczenie obsady i brak kryjówek nie sprzyja samicom.
Sama inkubacja trwa niespełna trzy tygodnie. Młode mierzą od około 7mm do niespełna centymetra. Ze względu na upodobania pokarmowe znakomicie rozwijają się karmione artemią, zooplanktonem, wysokokalorycznymi preparatami sztucznymi, nieco później zaś larwą wodzienia i czarną larwą komara. Po roku powinny wykazywać już aktywność rozrodczą.
Warto jeszcze raz zwrócić uwagę na fakt, iż w naturze gatunek ten odżywia się pokarmem wysokoproteinowym. Oprócz wspomnianych pasożytów i ikry poluje na drobne skorupiaki, małe ryby, czasem larwy owadów. Przeczesuje glony w poszukiwaniu drobnych organizmów zwierzęcych i pokarm roślinny pobiera niejako "przy okazji".
W akwarium należy go zatem karmić w sposób przypominający raczej dietę dużych pyszczaków zamieszkujących otwarte wody (dawna "Utaka"). Typowa "zielona dieta" grupy Mbuna może się dla tego gatunku okazać zbyt uboga. Niestety, jednostronne i szalenie wygodne dla akwarysty karmienie oparte o wybrany granulat, ochotkę i mielone serce wołowe, doprowadzi do spadku kondycji ryb, a także otłuszczenia i powikłań przewodu pokarmowego. Należy maksymalnie różnicować dietę. Gatunek ten jest bardzo żarłoczny i potrzebuje sporej masy pokarmowej. Ważne, by ta duża ilość pokarmu zawierała spory procent balastu - tu niezastąpione wydają się skorupiaki.
Jak widać utrzymanie tego gatunku w zbiorniku z rybami z grupy Mbuna i skonstruowanie diety odpowiedniej dla wszystkich mieszkańców może nastręczać pewne trudności.
Pyszczak ten należy do gatunków osiągających na tyle duże rozmiary i na tyle agresywnych, że w doborze zbiornika nie ma mowy o kompromisach. Absolutne minimum to 150 centymetrów i jakieś 250 litrów. W praktyce sprawdzają się jeszcze większe zbiorniki, w zasadzie bez określonej górnej granicy. Zwłaszcza, że w ewentualnej budowie zespołu wielogatunkowego z M.crabro powinno się uwzględniać tylko duże, mocne i agresywne ryby.
Ze względu na specyficzne upodobania pokarmowe łatwiejszym wydaje się utrzymanie tych ryb w dobrej kondycji w akwarium z dużymi pyszczakami otwartej wody, niż z typowymi przedstawicielami Mbuna. Jeśli w odpowiednio dużym zbiorniku (co jest w zasadzie nieuniknione) stworzymy sąsiadujące i oddzielone wyraźnie od siebie dwie lub trzy różne, odmienne strefy - na przykład jaskinię, żwirowe wypłaszczenie, rumowisko skalne, półkę roślinności, itp., to mamy szanse przywiązać różne gatunki do różnych stref i zminimalizować silny terytorializm i agresję "szerszeni". Oczywiście gatunki ryb należy dobrać tak, by nie walczyły o podobne siedlisko.
Autorem artykułu jest Marcin Szmel
Bibliografia
. "Malawi Cichlid in Their Natural Habitat" Ad Konings
. "Cichlids and All Other Fishes of Lake Malawi" Ad Konings
. "Malawi - piękno i pasja" Krzysztof M. Kaźmierczak

